PORADNIK: JAK ZORGANIZOWAĆ WYJAZD “NA PROGNOZĘ”?
Kwi 16

PORADNIK: JAK ZORGANIZOWAĆ WYJAZD “NA PROGNOZĘ”?

Dzień jak co dzień, zasiadasz przed komputerem, przeglądasz maile, nowe posty na Facebooku gdy nagle dostajesz wiadomość od znajomego: „Stary, szykuje się sztos warun na pływanko! Może skoczymy na Bałtyk na parę dni?” Co? Przecież krótki wypad na Półwysep Helski zazwyczaj kojarzy Ci się z wylegiwaniem się na plaży całymi dniami, smakowaniem w kolejnych odsłonach gofrów, łapaniem opalenizny i- ogólnie rzecz ujmując- błogim lenistwem. A jak już miało przyjść do uprawiania windsurfingu, kitesurfingu czy surfingu to szukało się wyjazdu na minimum tydzień w miejsce o pewnych warunkach wiatrowych, odpowiednio wysokich temperaturach i najlepiej za granicą.

Obecna sytuacja epidemiologiczna niestety zniweczyła plany wielu z nas związane z odkrywaniem nowych zagranicznych spotów bądź doskonaleniem manewrów na zagranicznych kursach windsurfingowych, kitesurfingowych czy surfingowych . Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Pewnie wielu z Was słyszało o słynnych „wypadach na prognozę” z których powstają niesamowite historie o walce z żywiołem oraz zdjęcia kite, wind i surferów moczących się w Bałtyku w tak niestandardowych miesiącach jak np. styczeń. Paradoksalnie to właśnie wtedy można trafić na świetne warunki do pływania, a wspomnienia z tych sesji zostaną z nami na długo.

Poniżej mały poradnik jak przygotować się do krótkiego wyjazdu nad Bałtyk aby ten wypad był maksymalnie satysfakcjonujący i jak najmniej stresujący.

1. Jak sprawdzić, czy warto jechać taki kawał właśnie teraz?

Decyzja o wyjeździe nad morze dla wielu z nas oznacza konieczność czasochłonnej podróży, zmiany planów bądź znalezienia wymówek dlaczego właśnie w urodziny teściowej muszę jechać na pływanie. Stąd najlepiej by było gdyby zapowiadane warunki wiatrowe były na tyle solidne, że zrekompensują nam one koszty jakie ponieśliśmy. Warto więc nauczyć się czytać prognozy pogody w takim stopniu, aby móc odróżnić warunki graniczne od idealnych.

Zacznijmy od tego gdzie sprawdzać czy wieje na Półwyspie Helskim. Prawdopodobnie najpopularniejszym portalem pogodowym wśród polskich wind, kite i surferów jest windguru.cz. Ten założony w styczniu 2000 roku przez czeskiego windsurfera (obecnie także kitesurfera) Vaclava Hornika portal był przełomem jeśli chodzi o przewidywanie warunków do uprawiania sportów wodnych. Prosty interfejs, nieznacznie zmieniany od początków istnienia portalu, kluczowe informacje związane z wiatrem (siła, kierunek, siła wiatru w porywach itp.) i falami (wysokość, okres) oraz prognozy oparte na najlepszych modelach sprawiają, że mimo nowo powstających aplikacji i stron do przewidywania pogody wielu z nas wciąż bazuje na doniesieniach Windguru.

prognoza pogody windguru

Kolejnym portalem pogodowym o którym warto pamiętać jest windy.com. Dzięki niemu w łatwy sposób możemy porównać warunki wiatrowe w np. Nowosybirsku i Kapsztadzie. Obszerne menu pozwala nam dopasować wyświetlane informacje do naszych preferencji, zależnie czy interesuje nas siła i kierunek wiatru czy może wysokość i okres fali (lub jakość powietrza w danym miejscu). Niewątpliwą zaletą windy jest możliwość zainstalowania wtyczki na zarządzanej przez nas stronie, co może się przydać gdy np. prowadzimy bloga o podróżach bądź sportach wodnych.  Dodatkowo za pomocą tego portalu możemy sprawdzić jaka będzie pogoda np. w okolicach pobliskiego jeziora, co przydaje się gdy planujemy małą sesyjkę na śródlądziu.

prognoza pogody widy

Alternatywą dla powyższych dwóch portali jest strona meteo.pl, zawierająca dane pogodowe bazujące na modelach opracowywanych przez Interdyscyplinarne Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego Uniwersytetu Warszawskiego. Od strony wizualnej nie jest to może najładniejsza z prognoz, niemniej warto nauczyć się ją czytać bowiem przez wielu surferów jest uznawana za najbardziej miarodajną.

Surferzy mogą zainteresować modelem falowania morza Bałtyckiego, dostępnym na stronie augustyna.pl. Kolorowe prognozy pozwolą ocenić który ze spotów będzie najlepiej pracował przy danym kierunku wiatru.

Obecnie portali wiatrowo pogodowych jest wiele (i cały czas powstają nowe). Niekiedy ich doniesienia znacząco różnią się od siebie stąd przed podjęciem decyzji o wyprawie na pływanie np. na Zatoce Puckiej (co niekiedy wiąże się z przejechaniem kilkuset kilometrów) warto porównać różne prognozy celem wyciągnięcia średniej przewidywanej siły wiatru i jego kierunku, tudzież estymowanych warunków do surfingu na Bałtyku. Niemniej pamiętajmy, że prognozy nie są nieomylne i może się zdarzyć, że po przejechaniu pół Polski spotka nas płaska tafla wody i flauta. Ale nie ma się co przejmować, nie myli się ten co nic nie robi.

prognoza pogody icm

2. Jedziemy! Ale czym?

Decyzja podjęta – prognozy są więcej niż optymistyczne także szykujemy się do wyprawy. Na początek jaki środek transportu wybrać? Zakładając, że jedziemy na dość krótki czas najłatwiejszym rozwiązaniem będzie samochód- im większy, tym łatwiej pomieścić sprzęt swój i towarzyszy podróży, na upartego auto może nam posłużyć także za mobilną szafę i hotel w jednym. Przy mniejszych modelach automobili sytuacja robi się troszkę wymagająca niemniej pokolenia pamiętające grę Tetris wiedzą, że sukces zależy od odpowiedniego ułożenia klocków. Najlepszym przykładem kreatywności w podróżowaniu jest nasz kolega Jakub Bosak, który za młodych czasów dziarsko przemierzał trasę Wrocław – Półwysep Helski nieznacznie tylko obciążonym Fiatem 126P, zwanym Maluchem.

maluch

Własny samochód jest dobrym rozwiązaniem, niemniej w sytuacji gdy wybieramy się na pływanie w szczycie sezonu turystycznego warto pomyśleć o alternatywnym środku transportu jakim jest pociąg. O ile przepustowość dróg krajowych i autostrad ostatnimi czasy poprawiła się, o tyle końcówka drogi na Hel często dostarcza kierowcom dodatkowych emocji, niekoniecznie tych pożądanych. Dodawszy do tego kwestię korków na samym Półwyspie czy problemy z parkowaniem na kempingach powstaje nam prawdziwie stresogenna mieszanka mogąca zepsuć cały okres pobytu na Półwyspie Helskim. Jeśli nasz sprzęt udało nam się ulokować w jakiejś zaprzyjaźnionej szkółce ( dotyczy to szczególnie kitesurfingu i windsurfingu) to transport kolejowy ukazuje się nam jako bardzo ciekawa alternatywa. Po dojechaniu do Chałup pozostaje nam spacerek na rozprostowanie kości i już dochodzimy np. do Baza Wind& Kite WTS Deski gdzie od razu możemy wskakiwać na wodę.

Wracając jeszcze do motoryzacji warto podkreślić, iż na epicką prognozę nie będziemy jechać sami. Na pewno znajdzie się jakiś współpasjonat sportów wodnych który jedzie w tym samym kierunku i akurat ma miejsce w swoim samochodzie. Stąd zalecamy regularne sprawdzanie portali typu blablacar tudzież grupek Facebookowych dotyczących wspólnych podróży nad Bałtyk. Dodając do tego aspekt ograniczania emisji CO2 możemy być pewni, że decyzja o zostawieniu swojego samochodu w domu była tą słuszną.

3. Co zabrać ze sobą?

Rozsądnie spakowany bagaż znacząco ułatwi nam podróż nawet najmniejszym środkiem transportu. O ile na akcesoriach do pływania raczej nie chcemy oszczędzać (zapasowy żagiel czy latawiec potrafi uratować sesyjkę gdy warunki postanowią się diametralnie zmienić), o tyle kwestie odzieży pozostawiają nam spore pole do popisu.

Gdy wybieramy się na kilkudniowe pływanie to zasadniczo zamierzamy je maksymalnie wykorzystać, skupiając się raczej na aspekcie sportowym np. intensywnego kursu windsurfingowego na Helu niż na imprezach we Władysławowie. Stąd najlepsze dżinsy i najbardziej odjechane koszule powinny zostać na w szafie a na ich miejsce lepiej dorzućmy parę zimowych skarpet. To nie żart, pobyty na Półwyspie nawet w środku lata mogą przypominać raczej ferie zimowe, szczególnie gdy jesteśmy po całym dniu pływania. A jak nas najdzie na zabawę to oglądanie zachodu słońca na Półwyspie ze znajomymi zrekompensuje nawet najbardziej obleganą imprezę w Sopocie, a i nikt nie będzie zwracał uwagi na Twój outfit.

zachod slonca baza wts deski

Pamiętajmy także, że pokrowce na deski są dodatkową przestrzenią na rzeczy. Sprawdzony patent przy podróżowaniu samolotem ze sprzętem może nam ułatwić ładowanie 3 desek i 5 żagli nawet do Fiata Tico.

4. Gdzie się zadekować?

Udało się, przyjechaliśmy na Półwysep Helski. Wygląda na to, że trafiliśmy z prognozą, wiatr będzie nam towarzyszył przez najbliższe kilka dni także rozglądamy się za lokum do spania. Tutaj wszystko zależy od naszego budżetu, tolerancji na skrajne warunki i oczywiście dostępności miejsc. Najwytrwalsi i najoszczędniejsi na pewno rozważą spanie w samochodzie aczkolwiek na chłodniejsze dni może być to opcja dość męcząca i grożąca wychłodzeniem. Istnieje więc ryzyko, że po powrocie do domu możemy wylądować w łóżku rozłożeni chorobą, a nasz szef na następne hasło „urwałbym się na prognozę” prędzej urwie nam głowę.

Niezmotoryzowani mogą się pokusić o nocleg w namiocie. Przewiewnie, bez zbędnej elektroniki, ma to swój czar niemniej jest to patent na raczej cieplejsze i bezchmurne noce. Być może część z Was pomyślała  „Eee tam, ja cały Woodstock i Open’er kimałem w namiocie i dałem radę, to i teraz będzie git!”, niemniej gdy jedziemy stricte na windsurfing, kitesurfing czy surfing to raczej nie znieczulamy się w takim samym stopniu jak na festiwalach muzycznych. Co więcej, po kilku godzinach moczenia się w wodach Bałtyku i Zatoki Puckiej może nam się zamarzyć sen w ciepełku.

Jeśli chodzi o kolejne opcje na nocleg to sky is the limit. Oferta kwater i domków do wynajęcia z roku na rok stale się poszerza. Zachęcamy do kontaktu z naszą Bazą na Helu, wszystkich bardzo chętnie ugościmy w naszych dwu i czteroosobowych domkach (o ile będą dostępne :))

domki obóz windsurfingowy
domki obóz windsurfingowy
domki obóz windsurfingowy

5. Co i gdzie jadać?

Tak jak samochód bez paliwa nie pojedzie tak samo windsurfer, kajciarz czy surfer bez odpowiedniego posiłku nie popływają. Dobre, solidne śniadanie przed dniem pływania jest bardzo istotne ponieważ wysiłek, jaki nas czeka, kwalifikujemy do tych energochłonnych. Nawet gdy na co dzień przestrzegamy bardzo ścisłej diety pod względem kalorycznym( wszelkie rygory związane z tym co jeść, a czego nie, należy zachować) w przypadku kilkudniowego, intensywnego pływania nierzadko w chłodnej wodzie możemy trochę popuścić nasze ograniczenia żywieniowe. Z drugiej strony należy podkreślić żeby nie jeść byle czego- kanapka ze słynnej restauracji Pod Złotymi Łukami nie dostarczy nam tyle „wartościowej” energii co solidna porcja kurczaka z ryżem. Dotyczy to w szczególności posiłków przed treningowych. Co do jedzenia po pływaniu to prawdopodobnie dopadnie nas ogromny głód (przez niektórych zwany Pac- Manem) niemniej starajmy się zachować rozsądek ( chociaż to wakacje to co by tu nie poszaleć ;).

Na wakacjach raczej nie chce nam się gotować więc wyprawa na jedzonko nie jawi się jako kusząca propozycja. Ekipa Bazy Wind&Kite WTS Deski może ze swojej strony polecić dom wczasowy Klif w Chłapowie, oferujący prawdopodobnie najpyszniejszą pizzę w na całym Wybrzeżu. Jeśli nie chcemy się przebijać przez zatłoczone Władysławowo to przy wjeździe do portu znajduje się gospoda U Chłopa. Solidne porcje, domowa kuchnia, w sam raz na zapchanie kichy po całym dniu zmagania się z żywiołami. Jeśli jesteśmy zbyt ściorani na podróżowanie do wielkiego miasta Władysławowa to warto rozejrzeć się za ofertą gastronomiczną na kempingach bądź w Chałupach. Nawet najbardziej wymagające podniebienia znajdą coś dla siebie.

Mamy nadzieję, że uzbrojeni w powyższą wiedzę już niedługo zrobicie swój pierwszy wypad na prognozę i że niedługo spotkamy się w Baza WTS DeSki. Do zobaczenia!